Czwarty mecz z rzędu wygrały koszykarki ŁKS Siemens AGD i mają coraz mniej strat do czołowej czwórki. Na pożegnanie pierwszej rundy drużyna trenera Mirosława Trześniew- skiego wygrała 70:55 w Jeleniej Górze z KK AZS. Read the rest of this entry »
Formalność łodzianek
February 23rd, 2009Będzie ciszej w bloku przy Piotrkowskiej
March 28th, 2002Zarząd spółdzielni mieszkaniowej „Śródmieście” zobowiązał się, że dopilnuje, aby uciążliwości z powodu hałasów dochodzących z kręgielni w bloku przy ul. Piotrkowskiej 115/119 zostały usunięte.
Członkowie zarządu spółdzielni odwiedzili mieszkańców bloku, a właściciel kręgielni wyłączył hałasujące wentylatory – poinformowali nas mieszkańcy.
O sprawie pisaliśmy przed tygodniem, kiedy mieszkańcy bloku interweniowali w „DŁ” skarżąc się na hałasy z kręgielni na pierwszym piętrze. W rozmowie z naszym reporterem zarówno prezes spółdzielni, jak i właściciel klubu obiecali, że zrobią wszystko, by znaleźć satysfakcjonujące mieszkańców wyjście z sytuacji.
Według Jerzego Grunerta, przewodniczącego komitetu domowego, tory do kręgli mają być wytłumione, aby hałasy powodowane przez toczące się kule nie docierały do lokatorów nad kręgielnią. Dotychczas przenoszone przez betonowe stropy drgania i hałasy były słyszalne nawet na najwyższych kondygnacjach.
Jak się dowiedzieliśmy, w mieszkaniach lokatorów spółdzielnia ma też zbadać poziom hałasu, by ustalić, czy nie przekracza on przyjętych norm.
Autor artykułu: (maj)
Droga Krzyżowa
March 28th, 2002Jutro, w Wielki Piątek, na ulicach Łodzi odprawiona zostanie ekumeniczna Droga Krzyżowa. W tym roku rozpocznie się o godzinie 20 w ewangelicko-augsburskiej świątyni św. Mateusza przy ul. Piotrkowskiej.
Swój udział zapowiedzieli wierni sześciu kościołów chrześcijańskich: polskokatolickiego i rzymskokatolickiego, luteran, ewangelików reformowanych, metodystów, mariawitów. Duchowni każdego z kościołów będą prowadzić rozważania o poszczególnych stacjach Męki Pańskiej. Droga zakończy się w kościele ojców Jezuitów przy ulicy Sienkiewicza. Będą w niej uczestniczyć biskupi łódzcy – pasterze różnych wspólnot chrześcijańskich.
Podobnie jak w roku ubiegłym, przewidziany jest udział grup zawodowych. Wielki drewniany krzyż nieść będą m.in. harcerze, sportowcy, pracownicy służby zdrowia, łódzkich wyższych uczelni, strażacy, policjanci, nauczyciele, klerycy, studenci, rodziny katolickie.
Autor artykułu: (z.ch.)
Z liceum do… gimnazjum
March 28th, 2002Uczniowie tzw. klas zbiorczych, którzy nie otrzymają promocji, nie będą mogli kontynuować szkoły średniej lub zawodowej. Jeśli zechcą się uczyć w szkole dziennej, wylądują w… trzeciej klasie gimnazjum.
Klasy zbiorcze utworzono we wrześniu tego roku. Trafiła do niej młodzież, która nie zdała do pierwszej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. Klasy trzeba było uruchomić, bo z powodu reformy edukacji nie było wówczas rekrutacji, a uczniom należało stworzyć warunki do kontynuowania nauki. Po trzech miesiącach okazało się jednak, że część z nich nie ma zamiaru się uczyć: wagaruje, nie przygotowuje się do lekcji. Prawdopodobnie blisko dwustu (wszystkich jest 600) nie zda. Nie mogą trafić do nowych placówek, ponieważ mają one zupełnie inny program, przeznaczony dla absolwentów gimnazjum. Oni zaś skończyli 8-letnią podstawówkę.
– Oprócz gimnazjum, mogą próbować w zawodowych szkołach Ochotniczych Hufców Pracy, a jeśli mają skończone 17 lat, w szkołach dla dorosłych – mówi Czesław Białkowski z wydziału edukacji UMŁ.
Autor artykułu: (rok)
Ze „Strategiem” będzie lepiej
March 26th, 2002W Urzędzie Miasta Piotrkowa zaprezentowano wczoraj rezultaty wdrażania Zintegrowanego Systemu Zarządzania Miastem „Strateg”.
Systemu, który – jak mówił naczelnik Wydziału Organizacyjno-Administracyjnego Antoni Rek – nie rozwiąże wszystkich problemów i nie stanie się panaceum na wszystkie bolączki, który jednak ułatwi i przyspieszy odbiurokratyzowanie pracy urzędu, poprawi obsługę mieszkańcow, przedsiębiorców i inwestorów.
System opiera się na tzw. mapie numerycznej, zapisanej w pamięci komputera. O jego wprowadzeniu zaczęto więc w Piotrkowie myśleć już wtedy, kiedy o mapach numerycznych zaczęło robić się głośno. Było to w połowie lat 90., ale przygotowania przeciągały się, m.in. na skutek braku zainteresowania administracji rządowej, w której gestii znajdowały się dane geodezyjne, stanowiące dla systemu punkt wyjścia. Nabrały tempa, kiedy geodezja znalazła się pod skrzydłami samorządu. Wtedy, wiosną 2001 r., ogłoszono przetarg i wybrano system „Strateg” opracowany przez katowicką firmę „Geobid”.
System, jak wspomnieliśmy, oparty jest na mapie numerycznej, a więc na danych geodezyjnych. Na tę podstawową warstwę nakłada się kolejne, dotyczące np. struktury własnościowej gruntów, planów zagospodarowania przestrzennego, przebiegu linii energetycznych, sieci wodociągowej czy kanalizacyjnej. Ta wielowarstowowa już mapa zawiera m.in. informacje o tym, kto i w jaki sposób użytkuje działkę, czy i jakiego rodzaju decyzje administracyjne dla niej wydano, jakie są granice obwodów poszczególnych placowek oświatowych.
W Piotrkowie wdrażanie systemu rozpoczęto od Wydziału Geodezji, Kartografii i Katastru. Do niego dołączały następne, a efekty ich pracy przedstawiono właśnie podczas wczorajszego spotkania. W przyszłości system objąć powinien cały urząd, ale potrzeba na to czasu (niezbędnego na wprowadzenie do komputerów kolejnych informacji) oraz pieniędzy (na sprzęt i przygotowanie pracowników do sprawnego posługiwania się „Strategiem”). I dopiero wtedy dosłownie każdą informację można będzie „wyjąć” nie z segregatora, a z pamięci komputera, i nie w ciągu minut czy godzin, a w czasie najwyżej kilku minut.
Autor artykułu: (mj)
Smolarek zagra w środę
March 26th, 2002Po niedzielnym meczu holenderskiej ekstraklasy Sparta – Feyenoord 0:5 zachodziła obawa, czy Euzebiusz Smolarek będzie mógł wystąpić w środę na widzewskim stadionie, gdzie jego ojciec odnosił tyle sukcesów.
W derbach Rotterdamu Polak wszedł na boisko w 70 minucie i po kwadransie gry z powodu urazu kolana musiał je opuścić.
Na szczęście niemal na pewno Smolarek zadebiutuje przed polską publicznością w meczu pierwszej reprezentacji.
Pierwszy mecz w zespole Jerzego Engela rozegrał przeciwko Irlandii Północnej na Cyprze.
– Z wyjątkiem Majdana wszyscy powołani reprezentanci trenowali – powiedział Edward Klejndinst, asystent Jerzego Engela. – Smolarek, Wałdoch i Świerczewski pracowali lżej niż inni, ale do środy powinni być w pełni sił.
Przypominamy, że 22 piłkarzy zostało powołanych na konfrontację Polska – Japonia. Wśród nich jest dwóch piłkarzy z klubów województwa łódzkiego: Arkadiusz Bąk z Widzewa i Adam Matysek z RKS. Widzewiak ma szansę stania się setnym reprezentantem Polski z Łodzi.
Wczoraj biało-czerwoni mieli zajęcia w Warszawie. Do Strykowa, gdziebędą spali, przybędą dziś w porze obiadowej. Trening na stadionie Widzewa rozpoczną około godz. 17.30.
Obok Smolarka jedynym piłkarzem, który nie wystąpił w meczach eliminacji mistrzostw świata, jest Kamil Kosowski z Wisły.
Według Jerzego Engela, gdy do finałowego turnieju pozostało niewiele ponad dwa miesiące, nie ma czasu na eksperymenty.
Natomiast konfrontacja z Japonią jest świetną okazją do zmierzenia się z zespołem prezentującym styl zbliżony do zespołu Korei Południowej, pierwszego rywala Polaków w finałowym turnieju mistrzostw świata.
Zdaniem japońskiego pomocnika Junichi Inamoto, reprezentacja Kraju Kwitnącej Wiśni jest lepiej zorganizowana od koreańskiej. Natomiast Koreańczycy przewyższają Japończyków dynamiką.
- Wczoraj przyleciał do Warszawy ostatni z japońskich piłkarzy, którzy są powołani na mecz z Polską – Shinji Ono z Feyenoordu Rotterdam.
Autor artykułu: Jarosław Kudaj
Francuski łącznik
March 26th, 2002Jutro o godz. 16.15 reprezentacja Polski rozegra na stadionie Widzewa towarzyskie spotkanie z Japonią. W zespole azjatyckim jest czterech piłkarzy grających w klubach europejskich, ale największą indywidualnością drużyny pozostaje jej trener – 53-letni paryżanin Philippe Troussier.
Jako zawodnik nie zrobił kariery, grając w Anouleme, Red Star St Ouen, Rouen i Stade Reims. Pierwsze kroki w zawodzie trenera stawiał bez sukcesów w klubach prowincjonalnych – INF Vichy, Alencon, St Ouen i Creteil. Później postanowił spróbować sił w Afryce i tam objawił talent selekcjonerski.
Reprezentację Wybrzeża Kości Słoniowej prowadził krótko, później pokazał się w zespołach klubowych RPA (Kaiser Chiefs Johannesburg) i Maroka (Credit Agricole Rabat i FUS Rabat). Pierwszy znaczący sukces odniósł pięć lat temu wprowadzając Nigerię do finałów mistrzostw świata France’98. Nie dane mu było poprowadzić tej drużyny w mundialu. Objął więc zespół jednego z najbiedniejszych krajów świata Burkina Faso i… wszedł z nim do półfinałów mistrzostw Afryki, zajmując czwarte miejsce.
Mający mocarstwowe ambicje działacze piłkarscy RPA powierzyli mu natychmiast prowadzenie swojej reprezentacji w finałach France ’98. Afrykanie trafili jednak do grupy z późniejszym mistrzem świata Francją oraz Danią i nie wyszli z grupy.
Troussier przeniósł się więc do Japonii, gdzie futbol zaczął się dynamicznie rozwijać. Utrzymuje posadę selekcjonera od 18 sierpnia 1998, co jest dobrą wizytówką.
Przez wiele lat Japończycy chlubili się tylko jednym sukcesem piłkarskim – brązowym medalem olimpijskim zdobytym w Mexico ’68, po zwycięstwie nad Meksykiem 2:0. Po trzydziestu latach Troussier uzupełnił listę japońskich osiągnięć.
Z reprezentacją juniorów do lat 20 zdobył srebro na mistrzostwach świata w Nigerii, ulegając w finale Hiszpanii (m.in. Casillas, Gabri, Xavi) 0:4. Również srebrny medal zdobyła Japonia w Pucharze Konfederacji, rozegranym niespełna rok temu na jej boiskach. W finale drużyna Troussiera uległa Francji 0:1 (Vieira 30). Kilka miesięcy wcześniej Japończycy pechowo zakończyli udział w igrzyskach olimpijskich Sydney 2000, odpadając w ćwierćfinale po meczu z USA 2:2 (karne 4-5). Rok 2000 przyniósł jednak Japonii spektakularny sukces: na boiskach Libanu zdobyła mistrzostwo Azji, powtarzając sukces sprzed ośmiu lat. W finale Japończycy pokonali Arabię Saudyjską 1:0 (Mochizuki 29). Troussier stał się popularny i zdobył olbrzymie zaufanie.
Jego poprzednikami w roli selekcjonera byli Japończycy – Shu Kamo (1994-97) i Takeshi Okada (1997-98). Kiedy w roku 1993 zainaugurowała działalność zawodowa ekstraklasa J.LEAGUE zdominowały ją gasnące gwiazdy z Europy i Ameryki Południowej. Japończycy zobaczyli inny futbol niż rodzimy.
Przekonali się też, że nie tak żywiołowa, lecz pełna wyrahowania piłka europejska jest skuteczniejsza i widowiskowa. Minęło jednak 5 lat, zanim sternicy japońskiego futbolu zdecydowali się powierzyć kadrę narodową Europejczykowi. Troussier okazał się idealnym kandydatem, potrafiącym łączyć pierwiastki europejskie z azjatyckimi, czerpiąc także inspiracje z doświadczeń afrykańskich. Harmonijnie buduje swój zespół unikając działań rewolucyjnych. W drużynie, którą zobaczymy w Łodzi jest czterech wicemistrzów świata U-20: Naohiro Takahara, Koji Nakata, Mitsuo Ogasawara i Junichi Inamoto. Jest też sześciu uczestników poprzedniego mundialu we Francji:
bramkarze Yoshikatsu Kawaguchi, Seigo Narazaki oraz Daisuke Ichikawa, Hidetoshi Nakata, Hiroaki Morishima i Shinji Ono.
W Afryce Troussiera nazywano ,,białym magiem’’. Co Francuz wyczaruje z Japończykami na widzewskim boisku?
Autor artykułu: Marek Kondraciuk
Pachnie trzecią ligą – ŁKS – Hutnik Kraków 0:1
March 25th, 2002W zapowiedzi meczu napisaliśmy, że remis byłby porażką ŁKS. Przegrana jest więc klęską. Ewentualne zwycięstwo dałoby łodzianom przewagę sześciu, a praktycznie siedmiu punktów (lepszy bilans dwumeczu) nad Hutnikiem. Teraz mają tyle samo co sobotni rywal, a więc de facto o jeden mniej. Ta porażka może mieć kluczowe znaczenie dla losów ŁKS.
Niestety, przybliżyła go do trzeciej ligi. Mam nadzieję, że ełkaesiacy uświadamiają sobie, co się stało w sobotnie popołudnie.
Łodzianie oblali egzamin dojrzałości. Pokazali, że są jeszcze dużymi dziećmi, a nie mężczyznami. Nie ma wśród nich przywódcy, nie widać też wojowników, odróżniających prawdziwą walkę od zabawy w paintball, w której można mieć co najwyżej ubranie ochlapane farbą. Kończy się kredyt zaufania i pewnej tolerancji, związanej z ich młodym wiekiem. Najwyższy czas, żeby przestać mówić o ich talencie i juniorskich dokonaniach, rozgrzeszać kłopotami finansowymi klubu, a zacząć wymagać profesjonalizmu i dorosłości.
ŁKS od początku przejął inicjatywę, ale już mdłości można dostać od podkreślania po kolejnym meczu, że bardzo chcieli i starali się wygrać. Efekty ich przewagi były bowiem mizerne. Podań Piotra Klepacza (9 minuta) i Radosława Matusiaka (15) wzdłuż linii bramkowej nie przejął Karol Wójcik. Nie przyniosły gola strzały Michała Łabędzkiego (18) i wciąż nie potrafiącego odnaleźć się Artura Błażejewskiego (22). Nie wykorzystał świetnej okazji Rafał Dopierała (39), który przyjął piłkę 10 m od bramki i… uderzył lekko w ręce Marcina Cabaja.
Hutnicy rzadko kontrowali, ale stworzyli dwie groźne sytuacje. Strzał Krzysztofa Przytuły z 16 m był niecelny (33 min), a tuż przed końcem pierwszej połowy kapitan Hutnika nie wykorzystał błędu Roberta Sieranta, przegrywając sam na sam z Jakubem Skrzypcem.
W 48 minucie krakowianie znów ostrzegli ŁKS, że nie zamierzają się tylko bronić. Strzał Tomasza Księżyca w zamieszaniu zablokował jednak Dopierała. Rozstrzygająca akcja nastąpiła 6 minut później. Z głębi pola podał aktywny Piotr Madejski wprost… na głowę Adriana Napierały.
Nieatakowany łodzianin popełnił katastrofalny błąd, bo chciał podać do Skrzypca, a zagrał pod nogi Przytuły.
Krakowianin bez problemu skierował więc piłkę do bramki.
ŁKS rzucił się do ataku, miał przewagę, ale hutnicy grali bardzo rozważnie i łodzianie praktycznie nie stworzyli już klarownej sytuacji podbramkowej. Słabą zmianę dał Paweł Brożek, bezbarwnie grał Dariusz Zawadzki, na nic zdały się próby organizowania ataków lewą stroną przez Karola Piątka.
*****
ŁKS – Hutnik Kraków 0:1 (0:0)
Gol
0:1 – Przytuła (54)
Składy
ŁKS: Skrzypiec – Napierała, Golański, Łabędzki – Czpak, Sierant, Błażejewski (62, Zawadzki), Dopierała, Klepczarek (70, Piątek) – Matusiak, Wójcik (46, Paweł Brożek). Trener: Dariusz Wójtowicz
Hutnik: Cabaj – Makuch (80, Wiącek), Księżyc, Powroźnik, Durić (46, Kostera) – Przytuła, Kołodziej, Bernas, Kępa (69, Wojciech Rączka) – Kozoś, Madejski. Trener: Leszek Walankiewicz
Kartki
Żółte: Golański (ŁKS) – Durić i Kępa (obaj Hutnik).
Sędzia
Tadeusz Kamiński (Olsztyn). Widzów ok. 4,5 tysiąca.
Autor artykułu: Marek Kondraciuk
Bali się ataku ?
March 25th, 2002Zanim drużyny wyszły na boisko, olsztyńska policja dokonała bulwersującego odkrycia w auto-karze kibiców Widzewa. Jak mówił rzecznik policji Andrzej Bohdanowicz, łodzianie przyjechali na mecz „nieźle wyposażeni”.
W autokarze znaleźliśmy łańcuchy, pały drewniane, rurki metalowe, a nawet siekierkę. Ten ekwipunek kibiców został im odebrany – stwierdził Bohdanowicz.
Autor artykułu: (bk)
Olsztyńska rewelacja też nie dała rady – Stomil – Widzew 0:0
March 25th, 2002Kiedy po meczu w Zabrzu prezes Górnika Zbigniew Koźmiński powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że Widzew ma teraz najlepszą defensywę w Polsce, sam skwitowałem to uśmiechem.
Ale dziś myślę, że nie był to wcale gest kurtuazji ojca reprezentacyjnego piłkarza. Wszak widzewiacy rozegrali już w marcu pięć mistrzowskich spotkań i stracili w nich tylko jednego gola (właśnie w Zabrzu zdobył go Gierczak). To nie może być przypadek. Kontrastuje to z jesienną postawą widzewskiej obrony.
W Olsztynie od nowa zestawiona formacja potwierdziła walory. Zbigniew Robakiewicz tym razem nie miał okazji do poważniejszej interwencji, bo ataki gospodarzy rozbijali pewnie Kazimierz Węgrzyn, Tomas Żvirgżdauskas i bardzo efektowny tego dnia Mariusz Gostyński. Obrońców udanie wspierał Michał Stasiak, który wystąpił od początku spotkania. Zaczęło się źle dla łodzian, bo już w czwartej minucie, Arkadiusz Bąk, który sfaulował w okolicach środka boiska Dragana Ilica, ujrzał żółtą kartkę. Był to dziesiąty kartonik, który eliminuje reprezentacyjnego pomocnika widzewa z dwóch meczów. Grając w widzewskiej koszulce Bąk oglądał zawsze żółtą kartkę (raz nie grał, bo za karę pauzował). Rośnie grono tych, którzy uważają, że zawodnik specjalnie fauluje na kartki, by sobie odpocząć.
Kiedy obie drużyny wchodziły na boisko przestał padać grad, ale było zimno i wiał przenikliwy wiatr, który przed przerwą był sprzymierzeńcem łodzian. Goście nie potrafili tego wykorzystać. W pierwszej połowie goście mieli optyczną przewagę, ale jej symbolem był tylko bilans rogów (7-1 dla widzewiaków). Kornery wykonywał z reguły Bąk, lecz zbyt niskie dośrodkowania nie stanowiły zagrożenia dla Sylwestra Wyłupskiego.
Wśród gospodarzy wyróżniał się lżejszy o kilka kilogramów, były widzewiak, Maciej Terlecki. Był aktywny, zaradny, pomysłowy. Piłkę trudno mu było odebrać. Dobrze radziła sobie olsztyńska defensywa. Obaj napastnicy gości nie mieli swobody. O ile Bartosz Ślusarski podjął walkę z agresywnym Marcinem Kłosowskim, o tyle Marcin Zając nie radził sobie i nie dziwi jego zmiana już przed przerwą na wiele bardziej obsorbującego rywali.
Maxwella Kalu, obchodzącego tego dnia 26. urodziny. Bardzo dobrą zmianę dał Clement Beaud, który przerwał kilka groźnych ataków gospodarzy i wyjaśnił kilka niedoróbek obrońców. Łodzianie próbowali kontratakować, ale robili to bez przekonania (w 55 min. Paszulewicz, w 80 min. Bąk, w 86 min. Rachwał, w 89 min. Bąk).
W końcówce, dobrze dotąd prowadzący zawody, sędzia okazał się zbyt tolerancyjny dla gospodarzy, których nie ukarał kartkami po brutalnych interwencjach i tzw. faulach taktycznych. Obraz kartkowy tego meczu został wypaczony (3 kartoniki dla łodzian, żadnego dla olsztynian).
Mimo przedłużenia spotkania o 3 minuty, wynik nie uległ zmianie i oba zespoły zachowały miano niepokonanych w tegorocznych meczach. Stomil pracuje na efektowny rekord klubowy: nie przegrał już 8 spotkań ligowych z rzędu! Podział punktów jest sprawiedliwy.
*****
Składy:
Stomil: Wyłupski – Kłosowski, Lenart, Januszewski – Kwiatkowski (62, Lewna), Radziwon (69, Salami), Szulik, Kościczuk, Preis – Terlecki, Ilic (57, Zejer). Trener: Jerzy Fiutowski
Widzew: Robakiewicz – Gostyński, Węgrzyn, Żvirgżdauskas – Rachwał, Stasiak (83, Urbaniak), Paszulewicz (57, Beaud), Seweryn – Zając (35, Kalu), Ślusarski. Trener: Dariusz Wdowczyk
Kartki:
Żółte: Bąk (dziesiąta, wykluczająca na dwa mecze), Stasiak, Żvirgżdauskas (wszyscy Widzew)
Sędzia:
Piotr Święs (Katowice). Widzów 6 tysięcy.
Autor artykułu: Bogusław Kukuć