Archive for December, 2000

Człowiek – demolka

Friday, December 29th, 2000

Przeciwko krewkiemu prokuratorowi toczą się już trzy postępowania dyscyplinarne
Bałucki prokurator Wojciech L., wywołał po pijanemu awanturę rodzinną i zdemolował własne mieszkanie. Interweniowała policja.

Prokurator został przewieziony do izby wytrzeźwień. Przeciwko niemu toczą się już trzy postępowania dyscyplinarne.
– Właśnie badamy to zdarzenie – poinformował nas Krzysztof Derendarz, szef Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – Nic więcej nie mogę powiedzieć. Pod koniec ubiegłego roku dwaj bałuccy prokuratorzy wywołali po pijanemu awanturę w pubie. Wojciech L. został zatrzymany przez policję i odwieziony najpierw do izby wytrzeźwień, a później do domu. Natomiast jego szef udał się do komisariatu policji i po pijanemu chciał przeprowadzić kontrolę, a na koniec zwolnić z pracy służbę dyżurną. Po naszej publikacji sprawą zajęła się Prokuratura Apelacyjna w Łodzi. Wszczęto postępowanie dyscyplinarne i w połowie marca materiały wobec Wojciecha L. przesłano do Prokuratury Generalnej. Drugim uczestnikiem awantury i jednocześnie ówczesnym szefem bałuckiej prokuratury zajął się po naszej publikacji rzecznik dyscyplinarny Prokuratury Apelacyjnej w Łodzi. Pod koniec kwietnia br. prokurator apelacyjny wystąpił z wnioskiem o odwołanie go z pełnionej funkcji. W lipcu minister sprawiedliwości, prokurator generalny Lech Kaczyński odwołał szefa bałuckiej prokuratury. Wojciech L. był na długoterminowym zwolnieniu lekarskim. Później został zawieszony w pełnieniu obowiązków służbowych.
Jednak 11 lipca komisja dyscyplinarna przywróciła go do pracy. Oddelegowano go do prokuratury na Widzewie. Popracował kilka dni i znów dał znać o sobie. Pewnego dnia przyszedł do pracy po kilku głębszych. Gdy szefowa wraz z zastępcą widzewskiej prokuratury chcieli go poddać badaniu na alkomacie, odmówił. Zabrał akta sprawy i wybiegł do sądu rejonowego. Jego przełożeni ruszyli za nim w pościg. Wojciech L. został złapany nim zdążył wejść na salę rozpraw. Po tym zdarzeniu prokurator okręgowy zawiesił ponownie Wojciecha L. i obecnie w tej sprawie także toczy się przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne.

Autor artykułu: ćma

Prawa w autobusach i tramwajach

Friday, December 29th, 2000

W przyszłym roku zaczną obowiązywać nowe „Przepisy porządkowe w komunikacji miejskiej miasta Łodzi”. Zastąpią one rozmieszczone w tramwajach i autobusach MPK wyciągi z „Regulaminu przewozu osób i bagażu”.

– Obecny regulamin jest bardzo obszerny. Nie było możliwości umieszczenia go w całości w pojazdach MPK. Trzeba było zrobić wyciąg z przepisów, który i tak trudno się czyta – powiedział nam radny Andrzej Maciejewski, przewodniczący zespołu, który opracował „Przepisy porządkowe”. Przyjęty niedawno przez Komisję Gospodarki Mieszkaniowej i Komunalnej Rady Miejskiej dokument składa się z dwóch części: postanowień ogólnych (czyli tzw. „Karty pasażera”) i przepisów szczegółowych. Pierwsza część to sześć punktów, zaczynających się od słów „pasażer ma prawo”.

– Tak brzmiącego zapisu nie ma jeszcze żaden przewoźnik miejski w Polsce. W Europie takie prawa wprowadziły może trzy kraje. Z „Karty pasażera” jasno wynika, że pasażer autobusu czy tramwaju ma nie tylko rozmaite obowiązki, ale przede wszystkim ma prawa – stwierdził radny Maciejewski.
Do czego pasażer ma prawo? „Do wyczerpujących informacji o kursowaniu pojazdów oraz o warunkach przewozów osób i bagażu”, „oczekiwać od przewoźnika dostosowywania pojazdu do swoich potrzeb, a w szczególności osób starszych, niepełnosprawnych i matek z dziećmi”, „do godziwych i bezpiecznych warunków podróżowania zgodnie z rozkładem jazdy”, „do uzyskiwania odpowiedzi na wszystkie zadane pytania i uwagi”, „do kulturalnej, z poszanowaniem godności osobistej, obsługi przez przewoźnika i osoby kontrolujące” i wreszcie „do otrzymywania zadośćuczynienia strat poniesionych wskutek rażącego zaniedbania przewoźnika”.
– Zapisane w „Karcie” prawa, które konsultowaliśmy między innymi z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym, powinny zdecydowanie poprawić obsługę pasażerów, korzystających z usług łódzkiego przewoźnika – uważa Andrzej Maciejewski.
Przedstawiciele MPK mają nadzieję, że dzięki „Karcie” spadnie liczba skarg na kierujących i kontrolerów oraz niepunktualność autobusów i tramwajów. Każdego roku do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego wpływa ich kilkaset. Przepisy szczegółowe, czyli uzupełnienie „Karty pasażera”, to 14 zwięzłych punktów, określających najważniejsze obowiązki pasażera oraz prawa i obowiązki Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego oraz kontrolerów.

Autor artykułu: pik

Przekręcone wiosło

Friday, December 29th, 2000

Wykonawca herbu Łodzi, który wisi na urzędzie miasta, popełnił błąd
– Herb Łodzi, który pojawił się na froncie budynku urzędu miasta przy Piotrkowskiej jest niewłaściwy – poinformował nas Czytelnik.

Jego zdaniem, wykonawca herbu pomylił kierunki położenia wiosła przy łódce. Sprawdziliśmy. Rzeczywiście nad neonem przygotowanym specjalne na powitanie Nowego Roku zawieszono imponujących rozmiarów herb miasta i – zgodnie z tym, co mówił nasz Czytelnik – wiosło skierowane jest w złym kierunku. Okazuje się, że za jego montaż odpowiedzialna jest śródmiejska delegatura Urzędu Miasta Łodzi. Jednak Stanisław Woźniakowski, zastępca dyrektora tej delegatury, był wyraźnie zaskoczony informację o nieprawidłowym herbie.
– Pojadę na miejsce i sprawdzę, czy tak jest rzeczywiście – powiedział nam wczoraj Stanisław Woźniakowski. – Jeżeli okaże się, że w herbie jest błąd, trzeba będzie go poprawić.
Herb został wykonany specjalnie dla potrzeb iluminacji urzędu. Wykonywała go prywatna firma, której nazwy dyrektor Woźniakowski nie chciał podać.

Autor artykułu: ROK

Wymuszali haracze od przedsiębiorców

Wednesday, December 27th, 2000

Prokuratura oskarża kolejnego członka gangu
Robert G. stanie przed łódzkim sądem pod zarzutem usiłowania wymuszenia pieniędzy od łódzkich przedsiębiorców, m.in. od właściciela pubu.

To ciąg dalszy śledztwa przeciwko łódzkiej zorganizowanej grupie przestępczej. Kilka miesięcy temu sąd skazał osiem osób na kary od 10 do 2,5 roku więzienia. Kiedy oskarżeni odpowiadali przed sądem, Robert G. ukrywał się. Był poszukiwany listem gończym. Zatrzymano go w listopadzie.

Oskarżony – jak twierdzi prokuratura – razem z innymi członkami gangu wymusił od jednego z przedsiębiorców 10 tys. zł, zegarek i telefon komórkowy. Bandyci wieszali go na lince holowniczej od auta. Kiedy stracił przytomność, porzucili go w lesie. Innemu pokrzywdzonemu grozili wymordowaniem rodziny. W czasie porwań używali nożyczek, noża i widelca grożąc wydłubaniem oka albo wbiciem widelca w kolano.

Oskarżeni działali w latach 1997–1998 w Łodzi i Koluszkach. Jednym z nich był księgowy z firmy z Koluszek. Po zwolnieniu go z pracy, spotkał się z bandytami i powiedział, że jego byli pracodawcy są zamożni. Bandyci zażądali od biznesmenów 200 tys. zł.
W śledztwie Robert G. nie przyznał się do winy.

Autor artykułu: maj

Jak w prawdziwym domu…

Wednesday, December 27th, 2000

Ponad połowa dzieci z łódzkich Domów dziecka spędziła święta w swoich placówkach.
Niektóre zostały zabrane przez swoich rodziców, inne spędziły je w domach przyszywanych wujków i cioć.

– Choć połowa z naszych 80 dzieci na święta pojechała do domów, to jak co roku kilkoro może wcześniej powrócić
– powiedziała nam Renata Piotrowska z Domu Dziecka nr 9 w Łodzi. – Często się zdarza, że rodzice zabierają dzieci, a już w pierwszy dzień świąt przyprowadzają z powrotem.
Wigilie w domach dziecka były obchodzone w sobotę i w niedzielę. Do wszystkich dzieci zawitał św. Mikołaj. Były również uroczyste, świąteczne kolacje.

– Jak w prawdziwym domu – zapewniała Janina Wieremiejczyk, intendent z Domu Dziecka nr 4 przy ul. Marysińskiej w Łodzi. – Na stole pojawiło się 13 wigilijnych dań. Śpiewaliśmy kolędy, były prezenty.
W Domu Dziecka nr 7 dzieci już w piątek lepiły pierogi na wigilijną kolację. W tym roku Mikołaj był jednak biedniejszy niż rok temu.

– Sponsorzy nie bardzo dopisali, dlatego z własnych środków staraliśmy się kupić dzieciom prezenty – dowiedzieliśmy się w Domu Dziecka nr 7 w Łodzi.
W domach dziecka, gdzie Wigilię obchodzono w sobotę, pracownicy starali się również w niedzielę zapewnić rodzinną i świąteczną atmosferę. Pomimo tego, nie na wszystkich buziach pojawił się uśmiech. Wielu marzyło o tym, aby następne święta spędzić w prawdziwym domu.

Autor artykułu: am

Dobre, choć drogie

Wednesday, December 27th, 2000

Mimo że, ceny oleju opałowego rosną, gmina chce w dalszym ciągu instalować w szkołach kotłownie opalane tym paliwem
Dziewięć łódzkich szkół podstawowych i gimnazjów wyposażonych jest w nowoczesne kotłownie olejowe

Urządzenia te obok wielu zalet, mają jedną wadę. W ciągu trzech lat olej opałowy zdrożał kilkakrotnie i ich utrzymanie stało się dość kosztowne.

– Kiedy trzy lata temu zamontowano w naszej placówce kotłownie, litr oleju kosztował pięćdziesiąt groszy – stwierdziła Maria Rajchelt, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 120.

– Obecnie płacimy nieco ponad dwa złote za litr.
Szkoła wydaje rocznie ponad 16 tysięcy złotych na olej. Mimo to, dyrektorka jest bardzo zadowolona z kotłowni. Jej zdaniem, ta inwestycja pozwoliła zaoszczędzić pieniądze dzięki zwolnieniu etatu palacza. W tej chwili kotłownia jest jedynie doglądana kilka razy w ciągu dnia przez pracownika administracyjnego. Tymczasem wcześniej, gdy działała kotłownia węglowa, palacze nie zawsze wywiązywali się ze swoich obowiązków.

– Pamiętam jak kiedyś sama musiałam wrzucać węgiel, bo pracownik był nietrzeźwy – powiedziała nam dyr. Rajchelt. – Do tego dochodziły notoryczne kradzieże węgla z magazynu.
– To prawda, że opał zdrożał w ostatnich latach – stwierdził Michał Machejek, wicedyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Łodzi. – Na razie jednak koszty ich użytkowania nie przekraczają naszych możliwości finansowych. Ponadto, urządzenia te ogrzewają o wiele lepiej budynki niż kotłownie tradycyjne.
Gmina w przyszłości będzie najprawdopodobniej nadal inwestować w podobne kotłownie.

Autor artykułu: rok

Ekologicznie, pachnąco i przejrzyście

Friday, December 22nd, 2000

Coraz więcej łodzian decyduje się na kupno świątecznych stroików. W tym roku modne są te z żywych gałązek, z przybraniem z naturalnych, suszonych owoców i kwiatów.

– Stroik powinien być jak najprostszy. Dominuje kolor écru z domieszką złota i naturalne, tak zwane ekologiczne dodatki – powiedziała nam Ewa Górska, pracownica jednej z łódzkich kwiaciarni.

– Najpopularniejsze są plastry suszonej pomarańczy, grapefruitów, laski cynamonu, jabłka, gruszki.
Za najprostszy stroik wykonany na gałązkach jodły lub wierzby mandżurskiej trzeba zapłacić około 40 złotych. Gotowe stroiki w plastikowych doniczkach, z bombkami i mikołajkami, kosztują około 100 złotych. Dużym powodzeniem cieszą się w tym roku gwiazdy betlejemskie. Za kwiat średniej wielkości trzeba zapłacić 15 złotych.
– Chętnie kupowane są gwiazdy betlejemskie z przybraniem, z pięknymi kokardami i bombkami – stwierdziła Jolanta Pawlik, kierowniczka jednej z łódzkich kwiaciarni.

– Taka dekoracja kosztuje około 30 zł. W tym roku stroik powinien być przejrzysty i naturalny, z niezbyt dużą ilością dodatków.

Łodzianie najczęściej zamawiają przybrania do 200 złotych. Bardzo rzadko decydują się na droższe. Sporym powodzeniem cieszą się również stroiki mniej eleganckie, ale bardzo tanie, sprzedawane w przejściu podziemnym przy „Centralu”. Tutaj za plastikowego mikołaja siedzącego na saniach pod przybraną choinką trzeba zapłacić 15 złotych.
Wiele osób kupuje oddzielnie gałązki jodły i jemioły, aby samodzielnie przygotować w domu stroiki. Jedna gałązka kosztuje około 3 złotych. Jest to najtańszy sposób na świąteczne przybranie stołu.

Autor artykułu: am

Nowe studia

Friday, December 22nd, 2000

Na Uniwersytecie Łódzkim
Uniwersytet Łódzki otwiera dwa nowe rodzaje studiów podyplomowych: dla prawników i dla osób pełniących kierownicze funkcje w oświacie.

Przy Wydziale Prawa i Administracji powstanie Studium Prawa Spółek, przeznaczone dla magistrów prawa lub administracji, którzy zainteresowani są ustawą „Kodeks spółek handlowych”. Zajęcia rozpoczynają się w połowie lutego i będą trwały do połowy grudnia 2001 r.

Studium Zarządzania Oświatą trwać będzie też przez 2 semestry, poczynając od lutego 2001. Przeznaczone jest dla kierowników placówek oświatowych oraz urzędników samorządu.

Autor artykułu: pas

„Fala” ma być nowoczesna i tropikalna

Friday, December 22nd, 2000

Porozumienie w sprawie odtworzenia kąpieliska
Po blisko trzech latach poszukiwania inwestora i sprawdzaniu wiarygodności kolejnych firm, Łódź doczekała się podpisania umowy na odbudowę zamkniętej siedem lat temu „Fali”.

Na terenie dziesięciu hektarów w atrakcyjnym rejonie miasta, do końca 2003 roku ma być zbudowany kompleks akwenów wkomponowanych w tropikalną roślinność. Obok powstanie nowość w regionie łódzkim – ośrodek rehabilitacji wodnej, hala sportowa i sieć punktów gastronomicznych.
– Długo zabiegaliśmy o inwestora, który zobowiązałby się wybudować obiekt rekreacyjny. Pozostała działalność, czyli usługi i gastronomia, mają być jedynie tłem, uzupełnieniem basenów – powiedział nam Wiesław Walczak, wiceprezydent Łodzi.

Budową krytego kąpieliska ma się zająć spółka Millennium. Tworzą ją udziałowcy z Holandii i Ameryki. Wkrótce ma do nich dołączyć jedna z łódzkich firm. Inwestorzy zapowiedzieli, że zbudują kompleks krytych basenów wkomponowanych w tropikalny las. Obok ma zostać wybudowany kort tenisowy. Niewykluczone, że inwestor zbuduje pływalnię na wolnym powietrzu. W sąsiedztwie ma powstać tania baza noclegowa, gdzie mogłyby zatrzymywać się dzieci i młodzież, hotel oraz sieć punktów gastronomicznych.
– Firmy, które zdecydowały się zainwestować w budowę kąpieliska, od lat działają w branży. Holendrzy są największym producentem wyposażenia i urządzeń do basenów. Amerykanie zajmują się administrowaniem podobnych obiektów. Łódzka firma, która zamierza do nich dołączyć, ma doświadczenie w budownictwie. Firmy są wiarygodne – zapewnił nas Wiesław Walczak. – Teren na „Falę” gmina odda inwestorowi w użytkowanie wieczyste.

Inwestor ma przystąpić do prac niezwłocznie po otrzymaniu zgody na przejęcie terenu od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Wyburzy wszystko, co pozostało po dawnym kąpielisku „Fala”. Jak będzie nazywał się kompleks basenów? – Być może ogłosimy konkurs. „Fala” kiedyś dobrze się kojarzyła – stwierdził Wiesław Walczak.

Autor artykułu: k

Zwolnienia w „Latonie”

Wednesday, December 20th, 2000

Syndyk znanego zakładu przemysłu lekkiego w Ozorkowie chce wystąpić do sądu o przedłużenie pozwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej
Niemal połowa zatrudnionych w Zakładach Przemysłu Konfekcyjnego „Latona” w Ozorkowie otrzyma jeszcze w tym miesiącu wypowiedzenia.

Ze zredukowanej do około 330 osób załogi pozostanie już tylko 190 pracowników. Na jak długo? To zależy od nowych zleceń i decyzji sądu.

– Mamy zgodę na prowadzenie działalności gospodarczej tylko do 15 stycznia. Będziemy się starali o jej przedłużenie. Wystąpię o to w pierwszych dniach stycznia po podsumowaniu grudniowych wyników. Muszę udowodnić sądowi, że dalsza działalność nie przyniesie kolejnych strat. Stąd decyzja o redukcji zatrudnienia. Niestety, nie utrzymamy tylu pracowników przy obecnym poziomie produkcji – tłumaczy Małgorzata Szpakowska-Korkiewicz, syndyk masy upadłości Zakładów Przemysłu Konfekcyjnego „Latona”.

Pracę w pierwszej kolejności mają stracić osoby na urlopach wychowawczych oraz z długotrwałymi zwolnieniami lekarskimi.
– Niektórzy sami chcą, by ich zwolniono. Dotyczy to osób, które mają zagwarantowane zasiłki przedemerytalne. Zgodnie z nowelizacją przepisów, od stycznia mogą bezpowrotnie stracić możliwość ich nabycia – informuje M. Szpakowska-Korkiewicz.

Mimo trudnej sytuacji firma cały czas prowadzi produkcję. Wykonywane są przede wszystkim przeszycia na zlecenie, w tym dla zachodnich firm.

– Jestem w firmie od 28 listopada. Od tego czasu podpisaliśmy nowe umowy. Wcześniej nie było zamówień gwarantujących dalszą produkcję – mówi syndyk Szpakowska-Korkiewicz.

Groźba utraty pracy to tylko jedno ze zmartwień pracowników „Latony”. Załoga czeka na wypłacenie zaległych pensji.
Przed ogłoszeniem upadłości pracownicy otrzymali po 100 złotych zaliczki za październik (reszta podlega zgłoszeniu jako wierzytelność). Pensje za listopad mają być wypłacone przed świętami.

– Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób sytuacja w firmie to prawdziwy dramat. Redukowane są kolejne miejsca pracy. Na szczęście mamy duże wsparcie ze strony burmistrza. Moim zdaniem, jest szansa, by utrzymać pozostałe jeszcze miejsca pracy

– twierdzi Małgorzata Szpakowska-Korkiewicz z Zakładów Przemysłu Konfekcyjnego „Latona”.

Autor artykułu: mał