Wczoraj w nocy nieznani sprawcy okradli groby polskich lotników, żołnierzy września 1939 roku. – To skandal – powiedział nam Andrzej Siewior, kierownik cmentarza wojskowego na Dołach w Łodzi. – Grabieży dokonano w dniu wybuchu wojny, a dzisiaj akurat mija rocznica śmierci jednego z pilotów.
Kiedy pracownik cmentarza zamykał bramę w niedzielę o godz. 20, groby lotników były jeszcze całe. Na pomnikach leżały wiązanki kwiatów i płonęły znicze. Wczoraj o godz. 6.30 zauważono brak dwóch z czterech płatów śmigieł i krzyży, które wmontowano w pomnik. Dwa pozostałe śmigła są obluzowane. – Wygląda na to, że złodzieje chcieli ukraść także pozostałe, ale być może zabrakło im czasu – mówi kierownik.
Śmigła podarowały zakłady lotnicze na Lublinku. Warte były ponad 2 tys. zł za sztukę. Złodzieje w punkcie skupu złomu dostaną najwyżej kilka złotych. – Wystarczy im może na wino, ale wartości pamiątkowej skradzionych elementów nie da się nawet ocenić – dodaje Andrzej Siewior.
– To obrzydliwe, że tak potraktowano pamięć lotników, którzy w 1939 roku walczyli w obronie polskiego nieba w okolicach Łodzi – skomentował kpt. rezerwy Andrzej Wycisłowski, nasz czytelnik, który w 1939 roku walczył w obronie twierdzy Modlin i specjalnie zadzwonił do naszej redakcji, by wyrazić swoje oburzenie.
W zbiorowym grobie na łódzkim cmentarzu wojskowym na Dołach pochowano czterech pilotów poległych podczas walk w rejonie Łodzi. Leży tu kpt. Jan Baliński z 212 eskadry bombowej 1 Pułku Lotniczego Warszawa, zestrzelony nad Puczniewem 5 września 1939 roku i trzej piloci 161 eskadry myśliwskiej 6 Pułku Lotniczego we Lwowie, którzy walczyli w szeregach armii „Łódź”: ppor. Piotr Ruszel zginął 2 września zestrzelony w walce nad Łodzią, a por. Tadeusz Zygmunt Jeziorański poległ w potyczce nad miastem dwa dni później. Ppor. Edward Kramarski został zestrzelony 2 września nad Sędziejowicami.
Autor artykułu: (maj)