Dla niektórych uczniów pierwszych klas szkół ponadgimnazjalnych było to pracowite rozpoczęcie roku szkolnego. Dostali się bowiem do kilku szkół naraz i jeździli od jednej do drugiej, aby je obejrzeć i zdecydować, którą z nich wybrać. Tylko w renomowanych liceach ogólnokształcących od razu „odliczyli” się wszyscy przyjęci.
Wczoraj w Łodzi rok szkolny rozpoczęło 116 tysięcy dzieci i młodzieży, w tym sześć tysięcy pierwszaków, które najbardziej przeżywały inaugurację.
Przeżywali je także nauczyciele szkół średnich, gdyż nie wiadomo było, czy wszyscy przyjęci do klas pierwszych przyjdą na rozpoczęcie roku, czy może wybrali inną placówkę.
– Odetchnąłem z ulgą, kiedy okazało się, że mam komplet – przyznał po inauguracji Janusz Bąk, dyrektor XXI Liceum Ogólnokształcącego, najpopularniejszej w tym roku szkoły. W innych – m.in. w XXIII LO przy ul. Piłsudskiego czy XX LO przy ul. Obywatelskiej – kilku młodych ludzi nie dotarło, dlatego w tej drugiej szkole są obecnie wolne miejsca w klasie z wiodącymi językami niemieckim i rosyjskim.
Z kolei do LIV LO przy ul. Wileńskiej przyszedł wczoraj młody człowiek, którego nie było na liście. Okazało się, że skreślono go, ponieważ jego rodzice nie pojawili się na zebraniach przed rozpoczęciem roku szkolnego.
W Szkole Podstawowej nr 44 przy ul. Kusocińskiego pierwszaki witały rok szkolny razem z uczniami klas szóstych.
– Szóstaki śpiewały tak ładnie, jak my na akademii w przedszkolu – skomentowały pierwszaki.
Najbardziej podobało im się w klasie, bo jest duża i trochę przypomina salę w przedszkolu. Dzieci pytały, czy będzie drugie śniadanie i czy jak się zmęczą, będą mogły trochę odpocząć. Dziś w szatni nakleją tabliczkę ze swoim imieniem i nazwiskiem i usiądą w ławkach.
– Starałam się przygotować mojego syna do szkoły – mówi Małgorzata Gaduła-Zawratyńska, mama pierwszaka. – Opowiadałam mu, że pozna tutaj wielu kolegów, nauczy się świetnie pisać i czytać, będzie mógł uczyć się informatyki i języka angielskiego. To pomogło, z radością przyszedł na uroczystość rozpoczęcia roku szkolnego.
Nerwowo było w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 7, w skład którego wchodzą trzy byłe szkoły: Zespół Szkół Samochodowych przy ul. Prożka, Zespół Szkół Kolejowych przy ul. Kopernika oraz Zespół Szkół przy ul. Cedry. Placówka ma jeden szyld – ZSP nr 7 przy ul. Prożka – ale uczniowie będą kształcić się jeszcze przez co najmniej rok w trzech starych siedzibach. Tymczasem spece od telekomunikacji nie doczytali nowych umów do końca i na przykład przed rozpoczęciem roku szkolnego odłączono telefony w budynku przy ul. Cedry sądząc, że szkoły już tam nie ma.
Autor artykułu: (rok,jxb)